Wyznaczanie dziecku granic nie wymaga zawstydzania ani odbierania mu szacunku. Sposób, w jaki dorosły mówi o trudnym zachowaniu, ma znaczenie nie tylko podczas jednej rozmowy. Powtarzane słowa mogą wpłynąć na to, jak dziecko będzie myślało o sobie przez długi czas.
Kiedy słowa stają się krzywdzące?
Niepokój powinno wzbudzić regularne wyśmiewanie, ośmieszanie lub upokarzanie dziecka. Krzywdzące bywają również zastraszanie, podnoszenie głosu i porównywanie go z innymi dziećmi.
Dorosły może przedstawiać takie wypowiedzi jako żart, zwykłą uwagę czy sposób wychowywania. Nie zmienia to jednak faktu, że mogą one wyrządzać szkodę, szczególnie jeśli podobne sytuacje powtarzają się stale.
W takich warunkach dziecko może zacząć wierzyć, że jest gorsze od innych, nie spełnia oczekiwań albo nikomu nie jest potrzebne. Przemoc wobec dziecka nie zawsze pozostawia ślady na ciele.
Jak reagować stanowczo i z szacunkiem?
Gdy dziecko zachowa się niewłaściwie, warto odnieść się do konkretnego postępowania, zamiast oceniać całą osobę. Spokojne wskazanie, co powinno się zmienić, daje jasny komunikat bez zawstydzania i naruszania godności dziecka.
W podobny sposób można ustalać zasady i rozmawiać o konsekwencjach. Życzliwy język nie oznacza rezygnacji z wymagań ani z konsekwentnego reagowania.
Granice, które nie odbierają poczucia wartości
Dorosły może więc jednocześnie wymagać i okazywać szacunek. Różnica polega na tym, czy rozmowa pomaga dziecku zrozumieć, co zrobiło niewłaściwie, czy sprawia, że zaczyna ono źle myśleć o sobie. Uważne dobieranie słów ma znaczenie także dlatego, że ich ciężar może pozostać z dzieckiem na lata.
Źródło: facebook.com/powzam
